Sushi Biedronka: Czy Warto Spróbować i Jakie Są Opinie Klientów?
- by admin
Jeszcze dekadę temu sushi kojarzyło się głównie z ekskluzywnymi restauracjami, kelnerami w kimonach i rachunkiem, który przyprawiał o dreszcze większe niż wasabi. Dziś rolki z ryżem i rybą można znaleźć niemal wszędzie – a nawet między regałem z jogurtami a chłodziarką z parówkami… Tak, mowa o sushi Biedronka. Czy ten koncept to kulinarna rewolucja, czy raczej próba ukręcenia maki z byle czego? Sprawdziliśmy to za Was – ku uciesze kubków smakowych i próbom odwagi żołądka.
Ryżowa rewolucja w dyskoncie
Nie da się ukryć – Biedronka od jakiegoś czasu stara się zawojować serca (i lodówki) fanów gotowej kuchni azjatyckiej. W lodówkach, zaraz obok hummusu i spring rollsów, pojawia się sushi Biedronka. Produkty pakowane w eleganckie plastikowe tacki, z pałeczkami, sosem sojowym i mini porcyjką imbiru – czyli wszystko, czego potrzebujesz, by zjeść lunch jak prawdziwy miłośnik japońskiej kuchni, bez konieczności mówienia „irasshaimase”.
Co znajdziemy w pudełku?
W zależności od wariantu, możemy wybierać spośród klasycznego sushi z łososiem, wersji wegetariańskiej lub zestawu z krewetką i surimi (czyli legendarnego „kraba”, który z krabem ma tyle wspólnego, co ser topiony z roquefortem). Zestawy zawierają średnio od 6 do 10 kawałków, co idealnie sprawdza się jako szybka przekąska lub alternatywa dla kanapki z serem żółtym i szynką konserwową po raz 145. w tym roku.
Sushi jest świeże (przynajmniej w dniu zakupu – nie polecamy eksperymentów dzień później), starannie ułożone, a zawarte składniki są wyraźnie oznaczone. Tak, dobrze widzisz – etykieta mówi dokładnie, co jesz, a to już więcej niż w sushi barze „u Pana Kazia”.
Smak kontra cena – jak to się trzyma?
Tutaj zaczynają się schody, ale też… miłe zaskoczenia. Cena za zestaw waha się od około 12 do 20 zł – co jak na sushi jest niemal promocją stulecia. No dobrze – to nie jest poziom dobrej restauracji z japońską kaligrafią w menu, ale w swojej kategorii cenowej sushi z Biedry broni się całkiem nieźle.
Ryż bywa czasem zbyt kleisty, ale przynajmniej nie kruszy się w dłoni jak piasek na bałtyckiej plaży. Ryba – choć w wersji wędzonej lub gotowanej – jest jadalna i potrafi przypomnieć, że coś kiedyś pływało. Całość najlepiej smakuje wtedy, gdy sos sojowy faktycznie trafia do ryżu, a nie na spodnie. Znacie to.
Opinie klientów: internet nie milczy
Oczywiście, żadna kulinarna premiera nie może obejść się bez setek opinii w sieci. Jedni chwalą za wygodę i smak, inni instrygująco pytają: „czy to na pewno była ryba?”. Ale generalny wydźwięk? Zaskakująco pozytywny. Klienci uważają, że to świetna alternatywa na szybki lunch, a niektórzy deklarują, że „jedli gorsze w drogich sushi-barach”. I to już coś!
Na grupach zakupowych i forach roi się od zdjęć z opisem „Można zjeść!”, a nawet „Dobre jak na dyskont!” – co de facto jest największym możliwym komplementem w realiach polskiego internauty.
Dla kogo to sushi?
Sushi z Biedronki nie jest przeznaczone dla purystów, którzy śniadanie zaczynają od matcha i kończą kolacją w Omakase. To produkt dla zabieganych, głodnych i ciekawych. Dla tych, którzy dali kiedyś szansę kanapce z tatą na etykiecie i wciąż żyją. Dla studentów, pracowników biur, osób spędzających 13 godzin na Zoom’ie. W skrócie – dla wszystkich, którzy nie mają czasu czy ochoty na sushi z lokalu, ale chcą zjeść coś więcej niż kajzerkę z pasztetem.
Podsumowując: sushi Biedronka to nie uczta godna anielskich chórów, ale przyzwoita, wygodna i całkiem smaczna opcja jak na przekąskę z dyskontu. W swojej kategorii wypada naprawdę dobrze – nie tylko dlatego, że kosztuje mniej niż cappuccino z modnej kawiarni, ale też dlatego, że spełnia swoją rolę: syci, smakuje i nie wywołuje mdłości (chyba że ktoś zje je po tygodniu…). Może więc warto na chwilę odłożyć uprzedzenia i spojrzeć na sushi z dyskontu z przymrużeniem oka. Czasem najlepsze odkrycia smakowe mają najprostsze początki – zwłaszcza między półką z mlekiem a regałem na chipsy.
Jeszcze dekadę temu sushi kojarzyło się głównie z ekskluzywnymi restauracjami, kelnerami w kimonach i rachunkiem, który przyprawiał o dreszcze większe niż wasabi. Dziś rolki z ryżem i rybą można znaleźć niemal wszędzie – a nawet między regałem z jogurtami a chłodziarką z parówkami… Tak, mowa o sushi Biedronka. Czy ten koncept to kulinarna rewolucja, czy…